Analiza transakcyjna a samoświadomość lidera

Analiza transakcyjna a samoświadomość lidera

Jak reagujesz, gdy ktoś na Ciebie krzyczy, a jak gdy ktoś się przymila? Czy twój znajomy zachowuje się jak zalęknione dziecko wobec swojego przełożonego? Czy rozmawiając ze swoimi pracownikami, jesteś surowa/y, czy raczej partnerski? Takie zachowania są opisane w psychologicznej koncepcji stosunków międzyludzkich (analiza transakcyjna), którą dziś omawiam z moim gościem.

Intro

Ścibór: Dzień dobry! Dzisiaj moim gościem jest Elżbieta Stelmach. Trener biznesu, doradca zawodowy, konsultant, coach, mentor. Witaj Elu.

Ela: Cześć Ściborze, witam serdecznie. Do tego, co powiedziałeś, dodam, że mam 16 lat doświadczenia w zarządzaniu zespołami w różnych organizacjach.

Natomiast miałam też okazję być pracownikiem. Miałam okazję być zatrudniana i zwalniana. Miałam okazję sama zatrudniać i zwalniać, budować ścieżki rozwojowe czy po prostu zarządzać zespołem. I tym doświadczeniem chętnie się podzielę. Prowadzę też przez ponad 20 lat swoją firmę szkoleniową w Szczecinie.

Ścibór: Bardzo dziękuję. Elu, zaprosiłem Cię do uczestnictwa w kanale Virtual Leader. Na tym kanale rozmawiamy o aspektach zarządzania, w szczególności przywództwa w warunkach takich, kiedy pracujemy zdalnie. Uruchomienie tego kanału zbiegło się z całą tą sytuacją pandemii na świecie. Bardzo dużo ludzi koncentruje się na tym, jakich użyć narzędzi do współpracy.

Ja uważam, że narzędzia, owszem, są istotne, ale jednak drugorzędne w stosunku do człowieka. Człowiek jest najważniejszy i na tym kanale mówię bardzo dużo ze swoimi gośćmi o samoświadomości. Zaprosiłem Cię do rozmowy, żeby rozmawiać o tzw. analizę transakcyjną. Myślę, że niewiele osób coś na ten temat słyszało. Dla mnie osobiście jest to bardzo ciekawa rzecz.

Proszę, powiedz ogólnie czym jest analiza transakcyjna. Spróbujemy przedstawić naszym Widzom i Słuchaczom, jaką wartość z wiedzy z analizy transakcyjnej można wynieść.

Czym jest analiza transakcyjna?

Ela: Super, ja też jestem entuzjastą analizy transakcyjnej. Ona rzeczywiście buduje niesamowitą samoświadomość. A w obecnych realiach, kiedy jest tyle zagrożeń i tyle lęków, może nam pomóc w lepszym wyrażaniu siebie czy w bardziej konstruktywnym, i zrozumieniu jak również tych, którzy są po drugiej stronie.

Sama analiza transakcyjna jest koncepcją już mającą swoje lata, ponieważ w latach 50. wymyślił ją Eric Berne, psychiatra w USA. W latach 70. ubiegłego stulecia dotarła do Europy. Jest teorią psychologiczną, która jest w bardzo praktyczny sposób wykorzystywana w rozmaitych branżach. Zarówno w edukacji, i w biznesie, i w psychoterapii.

Ja mam przyjemność uczyć wiele lat, wielu różnych beneficjentów tej metody. Od takiej praktycznej strony, nie metody jako metody, ale jej wykorzystania w życiu zawodowym, w życiu prywatnym. I myślę, że byś był tutaj osobą bardzo w tym momencie wskazaną i pożądaną. Powiedz, co Tobie dało, będąc na szkoleniu z analizy transakcyjnej. Co Tobie ta wiedza dała, co mogłeś wnieść do swojego życia z tego, co usłyszałeś czy przećwiczyłeś na szkoleniu.

Co może dać analiza transakcyjna?

Ścibór: No tak, to tutaj zdradziłaś, że faktycznie byłem uczestnikiem Twojego szkolenia. Jeszcze nie myśleliśmy o tym, że się spotkamy w takich warunkach. Wiesz co, to jest w ogóle taka ciekawa historia. Ja zawsze się interesowałem, fascynowałem teorią gier, matematyczną teorią gier. Tutaj dla uściślenia, bo nie wszyscy słuchacze czy widzowie kojarzą teorię gier właśnie z matematyką. Mówię o matematycznej teorii gier, modelowaniu konfliktów ludzkich, budowania koalicji. Zresztą doktorat mam z teorii gier, to tak już mówiąc na boku.

Wtedy przeczytałem książkę Berne`a, jeszcze w starym wydaniu, właśnie „W co grają ludzie”. Bardzo mi się ona spodobała, bo pokazała, jak potrafimy w różnych sytuacjach, mniej lub bardziej świadomie, grać z drugą osobą. I okazuje się, że to, co gdzieś intuicyjnie przychodziło do mnie, wtedy byłem jeszcze bardzo młodym człowiekiem. Berne usystematyzował i pokazał, że tak naprawdę te gry występują niemal cały czas, niemal na co dzień.

Czasami, jeśli mamy świadomość, że jest to gra taka zabawna, typu przekomarzamy się i w parze, która się kocha. To jest to wszystko fajnie, ale czasami możemy to przekształcić w taką wręcz – na zniszczenie. I nie ukrywam, że wtedy pewną wiedzę nabyłem, aczkolwiek to była tylko wiedza książkowa. Nie miałem okazji, poza jednym kolegą, rozmawiać o tej wiedzy.

Stany JA

Ścibór: To szkolenie z Tobą bardzo mi się podobało, bo ono fajnie systematyzowało różną wiedzę. W szczególności te takie stany czy poziomy, na których funkcjonujemy, czyli Rodzica, Dorosłego, Dziecka. Pomaga zrozumieć, że naprawdę sami się „łapiemy” na to, jak czasami potrafimy się wkręcić w jakiś stan. Jeżeli nie potrafimy, gdzieś tam z dystansu na siebie spojrzeć, to potrafimy w tym stanie bardzo długo funkcjonować. Ostatecznie doprowadzamy np. do strasznych awantur czy kłótni tak w domu, jak i w pracy.

Także dla mnie usystematyzowanie tej wiedzy było na pewno bardzo cenne. No i przykłady, które podawałaś. Przykłady takich gier międzyludzkich są ogromną wartością, bo później człowiek się budzi i mówi „Ooo, ja też tak zrobiłem”. No, bo nie jesteśmy inni niż pozostali, i też potrafimy dać się wkręcić w takie gry. Powiedz w takim razie, czy możesz przybliżyć, bo ja to tak powiedziałem ze swojego… te stany, ten Rodzic, Dziecko, Dorosły. O co w tym wszystkim chodzi, jakbyś mogła to scharakteryzować.

Ela: Właśnie. Eric Berne i jego teoria jest znana przede wszystkim, i to jest takie chwytliwe, z gier psychologicznych. Natomiast gry psychologiczne to jest tylko jeden z elementów, o których mówił Eric Berne. On stworzył tę koncepcję i najpierw wykorzystywał ją sam jako psychoterapeuta, ucząc innych. I doszedł do wniosku, że on chce, żeby to była koncepcja, którą jest w stanie zrozumieć nawet 8-letnie dziecko. W związku, z tym zawarł wiele konstruktów w analizie transakcyjnej.

Konstrukt „Stany JA”

Do tych podstawowych konstruktów, które bardzo mocno w praktyce są wykorzystywane jest konstrukt nazywany „stany Ja”. To Rodzic, Dorosły, Dziecko. Jest jeszcze wiele innych konstruktów.

I już też mówiąc, powiedziałeś o kolejnym konstrukcie nie nazywając go tak. Nazywa się „znaki rozpoznania”. Czyli to w jaki sposób powiemy komuś „Dzień dobry” czy w ogóle odpowiemy. Nasz ton głosu, słowa, które dobieramy, czasami spojrzenie. To już jest bodziec, który wysyłamy i powodujemy, że jest jakaś reakcja bądź jej nie ma.

Wracając do „stanów Ja”, bo na nich dzisiaj chcemy się skupić. Analiza transakcyjna jest bardzo obszerną i fajną dziedziną wiedzy. Jest zasobem, z którego liderzy, zwłaszcza zarządzający, mogą korzystać, zarządzając swoimi pracownikami. Natomiast stany Ja, Eric Berne jako podstawowy konstrukt podawał, że są trzy stany Ja, nazywane też stanami Ego. Jest to Rodzic, Dorosły, Dziecko.

Każdy z nas, dorosły, ma wszystkie te stany. One mają oczywiście swoje źródło. I treści tych stanów są zapisywane już od momentu naszego urodzenia. I tak np. stan Ja:

  • Dziecko zapisuje nam się do 3 roku życia.
  • Rodzic zapisuje nam się do 5 roku życia.
  • Dorosły zapisuje nam się do 13 roku życia.

Czym są stany ja?

Ela: Od tego momentu mamy już ukształtowane te stany Ja. Czym one są? One są takim spójnym zbiorem myśli, uczuć i zachowań. One mogą być w jednej z diagnoz stanów Ja, mogą być widoczne, czy my je po prostu widzimy. Na tej podstawie oceniamy, czyli tembr głosu, kontakt wzrokowy, słowa, które są wysyłane, sylwetka. W jaki sposób stoimy a nawet w jaki sposób się ubieramy, to są te znaki rozpoznania, które wysyłamy.

Po tych wskaźnikach, możemy jako jedną z diagnoz, stwierdzić, w jakim stanie Ja sami jesteśmy. Bądź w jakim stanie Ja jest osoba, z którą rozmawiamy. Stany Ja pomagają nam dobrać odpowiednie słowa, odpowiednie komunikaty.

Teraz jest taka sytuacja dosyć trudna dla osób zarządzających. Ja od kilku dni odbieram telefony, gdzie menedżerowie mówią „Słuchaj Ela, jak ja mam zwolnić pracownika?”, „Jak ja mam mu to powiedzieć?”, „Czy ja mogę wysłać tylko maila?”, „Czy ja mogę wysłać tylko pismo na firmówce?”, „A może jednak zadzwonić?”, „No to posłuchaj, jeśli ja powiem – Mam nadzieję, że Pan/Pani mnie zrozumie – to czy to dobrze brzmi?”.

To jest właśnie ta samoświadomość komunikacyjna. Do tego mogą nam się przydać te konstrukty stanów Ja/stanów Ego, czyli Rodzic, Dorosły, Dziecko. W jakim stanie my jesteśmy, w jakim stanie się komunikujemy i w jakim komunikuje się nasz rozmówca i jak możemy na to zareagować, żeby to było efektywne, konstruktywne i no takie bezpieczne dla obu stron.

Jak wykorzystać znajomość AT do lepszego rozumienia rozmówcy?

Ścibór: Bardzo Ci dziękuję. Czyli rozumiem, że poznanie choćby tych stanów Ja, a później dalszej wiedzy związanej z analizą transakcyjną, liderowi może przynieść taką wartość, że kiedy pracownik, współpracownik się z nim komunikuje, ewentualnie jego przełożony, też tak może być, jest w stanie lepiej zrozumieć choćby intencje tej rozmowy.

Może wyobraźmy sobie taką sytuację, że przychodzi do mnie pracownik i krzyczy. „Ja to mam dość tego koronawirusa, ja to mam dość takiej pracy zdalnej, ja to coś tam…”. To, co z takiego komunikatu rozumiesz, gdybym przyszedł do Ciebie w ten sposób mniej więcej komunikując?

Rodzic normatywny i opiekuńczy

Ela: To teraz, żeby odpowiedzieć na to pytanie i żeby to było dla wszystkich, którzy nawet nie są zorientowani i nie słyszeli dotąd o analizie transakcyjnej to dopowiem: Eric Berne tworząc te konstrukty, czyli np. Rodzica, o którym już wspominaliśmy oboje, podzielił jeszcze na dwa aspekty: Rodzica normatywnego i Rodzica opiekuńczego.

Rodzic normatywny używa określeń: „musisz”, „powinieneś”, „możesz”. Może używać w sposób taki doinwestowany, czyli adekwatny, on ustala pewne normy, zasady. Tak, jak Ty powiedziałeś: „Nasza rozmowa będzie trwała…”, „celem jest to i to”. To właśnie temu służy, by ustalić jakieś zasady.

Jeśli jesteś w stanie Ja Rodzica opiekuńczego, i jesteś menedżerem, do którego zadzwonił ten pracownik i w taki sposób powiedział, to w tym momencie decydujesz czy użyjesz ten stan Ja, jeżeli masz świadomość komunikacyjną i znasz tę teorię czy użyjesz Rodzica normatywnego.

Powiesz „STOP”, „chwileczkę, nie tym tonem” albo „proszę się uspokoić” – to użyjesz stan Ja Rodzica normatywnego, bo to wynika z tonu głosu, z ręki, która powiedziała „STOP”, tak, wskazała czy ten symbol oznacza, żeby ten pracownik się zatrzymał.

Jeżeli będziesz w stanie Ja Rodzica opiekuńczego to powiesz: „rozumiem, rzeczywiście, ja też mam dość tego koronawirusa”. „Ta sytuacja jest dla wszystkich nas dosyć trudna”, czyli w tym stanie będziesz dbał o bezpieczeństwo, będziesz wyciszał emocje, będziesz wspierał pracownika i będziesz empatycznie przeprowadzał tę rozmowę.

Dorosły

Jeśli będziesz w stanie Ja Dorosłego, a Dorosły to są fakty, to są dane, i Dorosły powie: „Proszę Pana, ta sytuacja dotyczy zarówno mnie, jak i Pana, o czym konkretnie w tej chwili chce Pan ze mną porozmawiać i na tym się skupmy”. Dorosły pyta o konkrety, o dane, o coś, z czym nie masz dyskusji, bo to wynika z ilości zachorowań, z ilości zgonów czy z obostrzeń, które rząd wprowadza.

Dziecko wolne i przystosowane

Jeśli będziesz w stanie Dziecka, a mówimy też o pewnym podziale, którego dokonał Eric Berne. On dokonał takiego podziału, że jest Dziecko naturalne. W tej chwili nazywane wolnym, bo ta metoda cały czas ewoluuje, w związku z tym zmienia się też terminologia. Eric Berne mówił o Dziecku naturalnym i przystosowanym.

Dziecko naturalne, kiedy jesteśmy w tym stanie, to właśnie bardzo często teraz menedżerowie będą mieli w rozmowach pracowników, którzy będą w stanie Ja Dziecka naturalnego. On płacze, on się złości, on wścieka się, on krzyczy, on wyzywa. To jest też nasza seksualność, to jest nasza spontaniczność, nasza energia, to może iść w różne strony.

Rozpoznawanie stanów JA

Teraz ważne jest, że jeżeli menedżer słyszy takiego pracownika i ma swoją świadomość. Ma świadomość taką komunikacyjną w oparciu o stany Ja, słyszy z jakiego stanu Ja mówi pracownik, z jakiego on może zareagować. Pracownik, ton głosu, który Ty wypowiedziałeś bardziej mi brzmiał na stan Ja Rodzica normatywnego.

Gdyby to była histeria, gdyby to była panika to może byłoby to Dziecko. Byłby to pracownik w stanie Ja Dziecka naturalnego. No i mamy jeszcze stan Ja Dziecka przystosowanego. Stan Ja Dziecka przystosowanego i to jest taki stan, w którym człowiek się przystosowuje do tego, co jest.

Jeżeli wyjdziemy i zobaczymy,  czy pójdziemy do sklepu zrobić zakupy, to zobaczymy, że ludzie stoją tak, dokładnie jakie są w tej chwili wprowadzone zasady, czyli w odległości 1 m czy 1,5 m czy 3 m od siebie, w sklepach mamy zaznaczone linie i tutaj ten stan Ja Dziecka przystosowanego to jest to nasze przystosowanie się do tego, jakie zasady zostały nam podane. Chciałam opowiedzieć skąd się to bierze i jak możemy rozpoznać w jakim stanie Ja jesteśmy my bądź nasz rozmówca.

Rozpoznawanie o reagowanie na stany JA

Ela: Jak reagujemy to jest kolejna rzecz, bo ja na razie odpowiedziałam na pierwszą część Twojego pytania: „Po czym możemy rozpoznać w jaki stanie Ja jest pracownik, który w taki sposób do nas mówi?” Jak zareagować to już jest druga część. I pytanie czy na ten moment to wystarczy, czy chcesz, żebym dokończyła?

Ścibór: Znaczy wiesz, co… to bardzo Ci dziękuję za to. Ja może nie jestem idealnym aktorem i nie wyraziłem dokładnie. Tutaj faktycznie chciałem być bardziej histerycznym, ale więc przyjmijmy, że to był rodzaj histerii, nawet jeśli to tak nie brzmiało. Natomiast… Tak, to tutaj powiedziałaś tą właśnie pierwszą część. Dzięki tej wiedzy, która płynie z analizy transakcyjnej, jestem w stanie rozpoznać, w którym stanie ta osoba jest, tak, i wtedy reagować.

Jak wykorzystywać wiedzę o stanach JA, by reagować adekwatnie do sytuacji?

Ścibór: Czy istnieją jakieś, nie podamy tu całej wiedzy, bo pamiętam twoje szkolenie było 3-dniowe, ale powiedzmy czy istnieją jakieś podstawowe reguły, jak reagować w takich sytuacjach?

Ja dam taki przykład: ostatnio moja serdeczna przyjaciółka z dzieciństwa umieściła taki wpis, już powiedziałbym lekko histeryczny, na Facebooku, że ona to ma dość, prawda, tej całej sytuacji, jej psychika siada, depresja i w ogóle. Na, co ja powiedziałem: „No dobrze, OK, ale zawsze pamiętaj możesz zadzwonić, możesz tam napisać do mnie”. To oczywiście podziękowała za wsparcie.

No, ale tam się wywiązała cała dyskusja i bardzo dużo ludzi takich reagowało, że: „Tak, ale co zrobić, przecież siedzimy w domach”. A ja mówię „No dobrze, skoro siedzimy w domach, to można poczytać więcej książki, można nabyć nowe kompetencje”, czyli jakby ja patrzę z tej drugiej strony, że owszem, jest to trudna sytuacja, ale możemy próbować z niej wyciągnąć również jakieś pozytywne rzeczy.

I teraz… To jest mój sposób odpowiedzi, akurat na takie powiedziałbym histeryczne, no może prawie quasi histeryczne zachowania. Ale teraz wróćmy do tego konkretnego przykładu. Przyszedłem właśnie do Ciebie z takim stanem, który był niemal histerią. Czy jest zalecana reakcja w takiej sytuacji?

Stany JA doinwestowane i przeinwestowane

Ela: Kolejny konstrukt, który mi się tutaj od razu otworzył, jak zacząłeś mówić o tej sytuacji, że ta dziewczyna napisała. Ty zacząłeś podawać konkretne rozwiązania, bo to wynika z tego, jaki jesteś, czyli jesteś proaktywny. Gdybyśmy się mocno wgłębili i mieli więcej wskaźników niż tylko to, co powiedziałeś, można byłoby się przyjrzeć czy nie wszedłeś w rolę ratownika.

Eric Berne mówił o czymś takim, że każdy stan Ja ma swoją energię. I mogą być stany przeinwestowane, te stany Ja mogą być doinwestowane i niedoinwestowane, czyli energetycznie: jak mamy doinwestowany stan to znaczy, że reagujemy adekwatnie do sytuacji, którą mamy i jest konstruktywna atmosfera, są konstruktywne działania.

Jeśli mamy przeinwestowany stan, czyli przeinwestowaną energię w tym danym stanie, to możemy w trochę skrzywionym zwierciadle widzieć to, co się dzieje i możemy też nieadekwatnie zareagować. Jeśli mamy niedoinwestowaną energię w jakimś stanie, możemy pewnych rzeczy nie zauważyć, możemy być nonkonformistami, i bardzo różnie.

I teraz, jeżeli Ty zacząłeś wrzucać różne propozycje, pisać różne propozycje, można to odebrać jako ratownika, czyli ktoś rzucił Ci przynętę i Ty chwyciłeś, i zacząłeś pisać konkretne propozycje, racjonalne, konkretne propozycje. Natomiast ważne jest, co to spowodowało u tych osób. Jeśli to spowodowało przeformułowanie, poszerzenie perspektywy, zainspirowanie do czegoś, to znaczy, że to było konstruktywne działanie.

Trójkąt dramatyczny

Jeśli natomiast ta osoba sobie pomyślała: „O matko, jaki ten Ścibór jest mądry”, „O Jezu, dlaczego ja nie jestem taka mądra”, „Ojej, to ja chyba sobie nie poradzę w tej sytuacji”, to w tym momencie samoocena tej osoby spada i to rzeczywiście może wyglądać w tym momencie, że to jest taki, w analizie transakcyjnej nazywany jest to trójkątem dramatycznym, wymyślonym w 1968 r. przez Stevena Cartmana, ucznia Erica Berne`a.

Czyli że ktoś rzuca nam przynętę i my na tę przynętę reagujemy, w ten sposób pozbawiając mocy osobę, która rzuciła przynętę, bo ona nie będzie szukała rozwiązań. Ona będzie czekała aż zdarzy się czy na jej drodze pojawi się ktoś, kto jej podpowie, kiedy ona ma problem. Od malutkich problemów, dla nie mogą być wielkie, dla nas malutkie, do ogromnych problemów.

I teraz, absolutnie nie oceniam tego, co zrobiłeś, jeśli to miało swój wymiar pozytywny, super. Taką jesteś osobą, tak działasz. Natomiast, jeśli to byłby taki proces coachingowy, albo jeśli byłby to proces mentoringowy, Ty jako mentor, jako ogromny praktyk, z ogromnym doświadczeniem, fajnie byłoby nie wchodząc w takie zachowania, właśnie, pomocowe, zapytać to, czego potrzebujesz? Po to, żeby ta osoba Ci powiedziała, czego potrzebuje, bo inaczej ona wchodzi trochę w rolę ofiary.

Elementy gier psychologicznych

Ty wchodzisz trochę w rolę ratownika i jakby się ktoś zdarzył, kto mówiłby czy zaczął pisać do niej: „A słuchaj, co Ty własnych pomysłów nie masz?”, „A co Ty głupia jakaś jesteś?”, „A co Ty do tej pory sobie nigdy z trudnościami nie radziłaś?”, to wszedłby w rolę prześladowcy. To jeszcze nie byłaby gra psychologiczna. To zupełnie byłby początek, takie zaproszenie do gry psychologicznej.

Natomiast proponuję, żebyśmy już dzisiaj nie wprowadzali następnego konstruktu, bo to też jest bardzo ciekawe. Ale tutaj najpierw zrozummy, w jakim stanie Ja jesteśmy,  w jakim stanie Ja jest ta druga osoba, i tak naprawdę, co tu będzie konstruktywne. Z tej scenki pierwszej, o której mówiłeś, widzisz, jakie to jest trudne.

To nie jest tylko tak, że posłuchamy kogoś, poobserwujemy jego mowę ciała i już będziemy wiedzieli, w jakim stanie Ja on jest. Natomiast fajnie jest to ćwiczyć. Fajnie jest obserwować siebie, obserwować innych. I patrzeć czy to, co robimy, to, jak mówimy, to, jak zmieniamy sposób komunikowania.

Uważność

Uważność na drugiego człowieka, a zdalny kontakt tego wymaga zdecydowanie bardziej niż kontakt face-to-face w realu, żebyśmy poobserwowali czy, jeżeli wprowadzamy jakieś zmiany w oparciu o to, co mówimy w tej chwili o konstruktach, a te o stanach Ja, czy to powoduje, że nasz dialog z drugą osobą jest bardziej konstruktywny, czy ten dialog przynosi jakieś efekty, korzyści obu stronom, i nie mówię o korzyściach finansowych, chociaż one też oczywiście mogą być, mówię nawet o takich korzyściach psychologicznych.

Czyli gdybyś chciał to przećwiczyć i załóżmy, że ta osoba lub ktoś inny napisałby jeszcze raz: „O Jezu, mam tego dosyć”, „Ja sobie chyba nie poradzę”, „Ja chyba zwariuję, bo teraz już w ogóle z domu nie wyjdę”, „Mam dość tego zdalnego komunikowania się, bo w domu mam takie a nie inne warunki” albo „Nienawidzę siedzieć w domu, bo jestem społeczną osobą i ja potrzebuję kontaktu” to teraz, jeśli zaczniesz rzucać znowu pomysły to sam sobie odpowiedz na pytanie, co to Tobie daje, a co, to daje tej osobie.

A gdybyś z kolei spróbował czy napisał do niej „Jak Ci mogę pomóc?” albo „Co, by Ci w tej sytuacji pomogło? Chętnie Ci podpowiem” czy ”Chętnie z Tobą, o tym porozmawiam” i wtedy zapytał tę osobę, i zobaczył jak ona zareaguje. Bodziec-reakcja, bodziec-reakcja, i to jest ważne nie tylko na pierwszym etapie, ale jest ważnie jak to poprowadzisz dalej, czyli ta samoświadomość komunikacyjna w oparciu o stany Ja.

Samoświadomość komunikacyjna

Gdybyśmy wszyscy zaczęli ćwiczyć samoświadomość komunikacyjną, i którzy będą tym zainteresowani, gdybyśmy zaczęli to zmieniać, a nie upierać się przy tym, jak do tej pory funkcjonowaliśmy, i wtedy poobserwowalibyśmy czy to przynosi nam lepsze efekty, czy to przynosi większe zaangażowanie, wzrost motywacji, to, że ludzie z tego marazmu, z tego lęku, z tej paniki, z tej histerii, przechodzą albo zaczynają widzieć jakieś światełko w tunelu w postaci tego, że zaczyna ich głos inaczej brzmieć albo że wstają rano i zaczynają sobie narzucać jakąś dyscyplinę, może poćwiczą, może wypiją kawę, ale już nie w piżamie, tylko się przebiorą, może kobieta się umaluje, może mężczyzna się ogoli, to znaczy, że już są jakieś efekty, tak.

To może być wskaźnik na to, że zaczęły być jakieś efekty. To wymaga ćwiczeń, to nie jest takie proste, że damy tabelkę i ktoś sobie w tabelce zaznaczy. Tak się ćwiczy też oczywiście konstrukty stanów Ja w analizie transakcyjnej. Ale to wymaga ćwiczeń jak mięśnie na brzuchu. Tasiemca połknąć, wziąć tabletkę to nie wszystko.

Ścibór: Jasne. Bardzo Ci dziękuję. Z tego, co już tutaj widzimy, to jest duża wiedza. Jakby wymaga bardzo takiego praktycznego przećwiczenia. To spróbujmy może jeszcze tylko Widzom i Słuchaczom powiedzieć, jakby, gdzie ją można, hasłowo oczywiście, zastosować.

W jakich obszarach lider może zastosować wiedzę płynącą z analizy transakcyjnej?

Ścibór: Już wiemy, że na pewno w dowolnej takiej sytuacji komunikacji z pracownikiem, teoretycznie absolutnie dowolnej, ale umówmy się, że kiedy zlecamy mu pojedyncze zadanie w ustalony sposób, który jest w firmie ustalony, no to wynika to z procedury firmy, i tutaj jakby już nie w cudzysłowie „nie kombinujemy”, ale mówimy o sytuacji takiej, właśnie, kiedy ktoś z czymś ma problem, ktoś chciałby się czymś podzielić, chciałby rozwiązać coś, pracownicy między sobą mogą wchodzić w takie interakcje, to już wiemy.

Mnie się jeszcze dwie takie sytuacje w szeroko rozumianych relacjach z ludźmi kojarzą. Jedna to jest relacja, kiedy rekrutujemy kogoś, równie dobrze opiekunkę do dziecka, bądź dokonujemy oceny tej osoby, przy pracownikach to są oceny roczne, ale to możemy też dokonywać oceny, nie wiem, postępów ucznia, dziecka. Czy tutaj przy tych dwóch takich czy kiedy wchodzimy pierwszy raz w relację z kimś, ta rekrutacja, widzisz zastosowanie tej analizy? No i później, przy różnego rodzaju momentach oceny?

Ela: Tak, jak Ci powiedziałam, Ścibór. Ja pracuję tą metodą w różnych obszarach, z różnymi firmami, od edukacji, poprzez mniejszy do większego biznesu. Uczę menedżerów różnych rzeczy z analizy transakcyjnej, stany Ja są podstawowym konstruktem. Później już wspomniałam o znakach rozpoznania, jak to ważne jest…

Stany JA i znaki rozpoznania

Zauważ w jednej z firm, o której ostatnio słyszałam, menadżerka, dyrektorka HR-u zaprasza wszystkie swoje pracownice o 8.30 codziennie, w ostatnim czasie, kiedy pracują zdalnie po to, żeby zobaczyły się na kamerze, żeby razem wypiły kawę, powiedziały do sobie „Cześć” i pomachały ręką, uśmiechnęły się do siebie, powiedziały, co słychać, czy wszystko jest OK czy chciałyby o czymś pogadać.

Po czym każda się rozchodzi do swojej pracy i to są tzw. znaki rozpoznania. Stany Ja, transakcje, strukturalizacja czasu jest bardzo ważną rzeczą. Możesz w rozmaitych momentach swojej pracy zawodowej, ale też w życiu prywatnym wykorzystać. Gry psychologiczne, o których wspomniałeś, naprawdę jest bardzo dużo elementów, które mogą się przydać.

W tej chwili bardzo mocno, jeśli zarządzamy np. z domu, bo mówimy o liderach, mówimy o nauczycielach, którzy w tej chwili muszą prowadzić zdalne nauczanie, i to jest trudne dla jednej, i drugiej strony. I teraz jak to wszystko poprowadzić tak, żeby było efektywne, żeby było skuteczne. Nie jest to metoda taka, że pierwszy raz spotkam się z Tobą na rekrutacji, gdybym teraz miała z Tobą rozmowę kwalifikacyjną, aplikowałabym do Twojej firmy online, więc masz ograniczoną ilość wskaźników, po których możesz mnie ocenić.

Analiza transakcyjna i kontrakt

I to czy ja w tej chwili, mój głos brzmi bardziej przekonująco, czy mniej przekonująco. Czy ja będę patrzyła, jak sprawdzisz mój kontakt wzrokowy, bo nie wiem czy patrzeć na Ciebie czy patrzeć do kamery. Jak patrzę do kamery to tracę z Tobą kontakt, więc to nie są takie wskaźniki, po których jednoznacznie ocenisz. Na pewno wymagałoby to nie jednej rozmowy a większej ilości. A pewnie takie rozmowy są prowadzone na bazie już jakiś wyników testów, które wcześniej były i analiza transakcyjna może Ci tutaj pomóc.

To, co jest ważne, bardzo ważne w analizie transakcyjnej, to kolejny konstrukt, którym jest kontrakt. Czyli umawiasz się na pewne zasady. Mamy problem trochę z umawianiem się. Kiedyś to było oczywiste z racji wieku, z racji pozycji w organizacji, z racji statusu społecznego, finansowego, i to było oczywiste, jak mamy się zachowywać, to było umowne, ale też oczywiste.

W tej chwili, kiedy zmieniły się pokolenia, kiedy zmieniły się zasady, a właśnie jesteśmy w dobie bardzo dużych zmian. Nie wiadomo, w którą stronę to pójdzie, tym bardziej taki konstrukt jak kontraktowanie, umawianie się na pewne zasady, jest bardzo istotne. Jest bardzo wspierające, menedżerów. Wspierające w umawianiu się na pewne wykonanie zadań, wydawaniu poleceń, egzekwowaniu, monitorowaniu, prowadzeniu spotkań, bardzo szeroko tutaj rzecz traktując.

Przykład kontraktu

Mój syn jest maturzystą tegorocznym i widzę, co się dzieje np. w szkołach. Trzech nauczycieli równolegle niemalże prowadzi zajęcia. Oni są pogubieni, bo nie byli do tego momentu w takiej sytuacji, młodzież jest pogubiona. Załóżmy, że nauczyciel nie ma możliwości technicznych, żeby się pokazać albo włącza tę kamerę i mógłby młodzieży powiedzieć. „Słuchajcie, prowadzę tę lekcję z domu, mam małe dziecko. Może się zdarzyć, że dziecko będzie płakało bądź pokarze się tutaj w kamerze. Uprzedzam Was, że taka sytuacja może mieć miejsce, żebyście byli na to przygotowani”.

I wtedy, kiedy ten nauczyciel prowadzi tę lekcję i dziecko się rzeczywiście pojawi, albo zacznie płakać, albo krzyknie „Tato” albo „Mamo” to nauczyciel dalej może skupić się na merytoryce. A nie na tym, żeby przepraszać osoby siedzące przed, że tutaj właśnie małe dziecko płacze, bo potrzebuje czegoś. Także to jest kolejny konstrukt bardzo istotny, i myślę, że w tym świecie wirtualnym bardzo porządkujący nasze relacje.

Ścibór: Fajnie. Ja sobie tutaj w międzyczasie parę rzeczy zanotowałem i z tego, co widzę Elu to co najmniej jeszcze z dwa razy bym Cię zaprosił do spotkania, bo na pewno warto porozmawiać tutaj, co najmniej o kontrakcie, o którym wspomniałaś, bo to jest jednak, mnie się już kojarzy tutaj, co najmniej 3-4 długie pytania. Zakładam…

Nawiązując do kontraktu jest takie założenie tutaj, że te odcinki powinny być w granicach 25 do 35 minut, żeby też nie zanudzać i móc to sobie, gdzieś obejrzeć w lekko dłuższej przerwie. Także tutaj byśmy powoli kończyli.

Czy analiza transakcyjna ma wartość, gdy pracujemy zdalnie?

Ścibór: Podsumowując, jeżeli jestem liderem zdalnym, to oś tego programu, samoświadomość lidera. Z racji tego, że mogę czerpać z różnych bodźców, czyli mogę słuchać tembru głosu, mogę widzieć Cię na ekranie, mogę obserwować Twoje zachowania, co prawda nie widzę np. czy ręce trzymasz na biurku, bo takiego kadru tutaj nie mam, czy np. nie wiem, tupiesz nóżkami, bo jesteś zdenerwowana i właściwie już byś chciała skończyć, nie wiem tego, ale mogę rozumiem po różnych symptomach domniemać w jakim stanie jesteś. Czy dobrze rozumiem to, co powiedziałaś też wcześniej a propos analizy transakcyjnej?

Ela: Tak, jest to oczywiście ważna wiedza, którą czerpiesz z mojego zachowania. Natomiast do lamusa odchodzą wszelkie podawania ręki. Jakie to ma znaczenie czy ktoś poda tak, czy inaczej. Mamy fragmentaryczne podejście do tego, jeśli rekrutujesz online. Po jakich wskaźnikach, po jakich sygnałach, po jakich Twoich potrzebach, odkryjesz, że ja jestem właściwym kandydatem.

Analiza transakcyjna, jak najbardziej może Ci w tym pomóc. Chociażby to, co powiedziałam, jak się umawiasz na pewien kontrakt to patrzysz czy ta osoba tego kontraktu przestrzega. Obserwujesz siebie jako menedżera, czy jesteś w stanie w pewnym momencie przerwać i powiedzieć, że to wychodzi poza zakres tego, na co się umówiliśmy.

Wróćmy zatem do meritum, tak, trzymasz się swojej roli. Możesz siebie poobserwować czy dajesz się zaprosić do takich zachowań pomocowych czy nie, albo ta osoba. Jeśli np. rekrutujesz sprzedawcę, i sprzedawca będzie osobą, która będzie sprzedawała później następnym klientom Twoje usługi online. Ty już możesz zweryfikować ją też, jak ona zachowuje się przed kamerą, w jaki sposób dobiera słowa. Jeśli to będzie kandydat, który nie musi być idealny, ale poczujesz, że jest to osoba, której szukasz to mając wiedzę z analizy transakcyjnej, możesz też jej tego nauczyć. Na, co powinna zwrócić uwagę, co jest istotne, żeby ten kontakt był efektywny, ale też autentyczny. Bo Eric Berne to, co najbardziej podkreślał to to, żebyśmy byli autentyczni.

Zakończenie

Ścibór: Fajnie, bardzo dziękuję. Elu, ten odcinek będziemy już kończyli. Na pewno zapraszamy do co najmniej jeszcze jednego spotkania o kontrakcie. Zapraszamy do śledzenia subskrypcji tego kanału wszystkich chętnych, także Widzów i Słuchaczy zapraszam. Na sam koniec, bardzo krótko Elu, gdzie Cię można spotkać i w czym możesz pomóc.

Ela: Można mnie spotkać w onlinie, u Ciebie. Prowadzę swoją firmę szkoleniową, więc można mnie wyszukać w Internecie, w Centrum Szkoleniowo-Rozwojowe Sapientia. Można wpisać Elżbieta Stelmach Szczecin, i na pewno wtedy się pokażę.

Ścibór: Fajnie. Bardzo dziękuję. Jeśli chodzi o kontakt ze mną to zapraszam na stronę www.pragmatycznylider.pl lub wersja angielska www.pragmatic-leader.com. Na stronie są wszelkie materiały związane z rozmowami z moimi Gośćmi są zamieszczane, w tym transkrypty. Dziękuję Wszystkim za uwagę i za oglądanie. Do usłyszenia i do zobaczenia

Ela: Dziękuję, do usłyszenia.

O autorze

Ścibór

Ścibór

Jestem doktorem nauk matematycznych, zawsze łączącym świat nauki, biznesu i dydaktyki. Posiadam wieloletnie doświadczenie w zarządzaniu, IT i nauce. Wykorzystuję unikalne połączenie moich doświadczeń i pomagam innym. Pracuję jako konsultant, trener, mentor oraz coach.

Subscribe
Powiadom o
guest
2 komentarzy
najstarszy
najnowszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
A. Kałkus
4 lat temu

Analiza transakcyjna to ciekawy temat. Choć przyznam, że książka Berne nie zrobiła na mnie wrażenia – idee były zacne, forma nieco nieciekawa. Sądzę, że Wasza rozmowa może niektórym ludziom otworzyć oczy. Wydaje mi się, że niektórzy liderzy czują pismo nosem, są urodzonymi przywódcami i bez refleksji są w stanie działać sprawnie – oni stwierdzą pewnie „nihil novi”. Jednak jest też grupa osób, które nie mają tego we krwi i im się takie materiały bardzo przydadzą. Świetna robota.

Pozwolę sobie podrzucić temat na kolejne podcasty – office politics. Rzadko chyba w Polsce poruszany, ale w angielszczyźnie jest kilka pozycji na ten temat. Nie jest to może tak naukowe jak analiza transakcyjna, ale sądzę, że ciekawe.